sobota, 25 września 2010

Zakładki z Austrii, Turcji i Polski.





Oto nowe zakładki z mojej kolekcji. Dziękuję Ani za podarunek z Efezu i spod Grunwaldu. Na zakładkach austriackich możecie zobaczyć księżniczkę Sissi i dzieła Klimta.

Ewa Nowak - spotkanie autorskie.



Jakże przyjemnie było znowu spotkać panią Nowak. Pani Ewa była promienna i uśmiechnięta. Jej otwartość, dialog z młodzieżą prowadzony z poczuciem humoru i jej komunikatywność sprawiły, że czytelnicy łatwo wchodzili z autorką w dyskusję, a czas spotkania upłynął niezwykle szybko. Dowiedzieliśmy się, że autorka długo nie umiała czytać, ale zawsze miała lekkie pióro i słynęła z pisania bardzo długich wypracowań. Pierwszą książkę napisała dzięki mężowi.Pisała mu artykuły do gazetki szkolnej, aż tak jej się to spodobało, że postanowiła napisać książkę. Pani Nowak zdradziła nam też tajniki pracy nad książką. Ciężko nam było wpaść na pomysł, że pisanie książki zaczyna się od decyzji, jaką płeć będzie miał nasz bohater. Potem wszystko już się toczy "samo" i układa się w całość. Ważne jest imię bohatera, kim są jego rodzice, jak się nazywają, gdzie mieszkają. Od tego przecież zależą relacje w rodzinie. Takie podstawowe elementy budują charaktery bohaterów książek oraz wydarzenia. Pani Ewa chętnie opowiedziała również, jak pisała wybrane powieści : jak długo powstawały, kto był pierwowzorem jej bohaterów i historii.Na koniec spotkania autorka chętnie podpisywała książki. Zachęcała też młodzież do pisania listów do "Victora" i udowadniała, że nigdy ich nie bagatelizuje. Zakochanym dziewczętom udzielała, jako świetny obserwator młodzieży, pedagog i terapeuta, wskazówek, co zrobić w takim stanie ducha. Zachęcała wszystkich do kontaktowania się z nią i nie zerkała na zegarek, by sprawdzić czy czas spotkania minął. Pozostało jednak poczekać na kolejną książkę Ewy Nowak, która ukaże się już w październiku.

czwartek, 16 września 2010

Spotkania autorskie



Witajcie po wakacjach! Wdrażanie w nowy rok szkolny zakłóciło nieco mój rytm blogowania. Postaram się to nadrobić. Ponadto dalej uczę się pilotażowania! Dzisiaj jednak zapowiada się miły dzień, bo i słońce świeci i idę na spotkanie autorskie z panią Ewą Nowak. Myślę, że nie muszę przedstawiać tej osoby. Powiecie : A przecież to autorka książek dla nastolatków i dzieci? Owszem, ale czy nie lubicie powracać do swoich czasów licealnych? Mnie czyta się jej książki bardzo lekko i z sentymentem. Opowieści o współczesnych licealistach pozwalają mi ponadto wyostrzyć swój zmysł obserwacji i pomagają rozmawiać z młodzieżą, z którą pracuję. Oprócz tego sama autorka jest świetnym pedagogiem. Polecam, aby sięgnąć po jej lekturkę, tak wieczorkiem, bo to książki właśnie na jeden wieczór. No i są ciekawie graficznie wydane, a niektóre mają zaskakujące tytuły.

czwartek, 12 sierpnia 2010

Eremanta



"Eremanta" okazała się nie tym, czego się spodziewałam. Jest to utrzymana w nieco sennym nastroju książka, której akcja majaczy gdzieś na skraju rzeczywistości i fikcji. Czytaniu towarzyszy wrażenie, że oglądamy stary album z fotografiami.
Skalska opowiada legendę o dziwnej, obciążonej klątwą wiosce, położonej gdzieś w Hiszpanii. Osadę zamieszkują smutni, bladzi i milczący ludzie. Postacie są bezbarwne, bohaterowie zdają się być umarli za życia. Pozostałe wątki są poboczne, a i odnoszę wrażenie, że zupełnie zbędne, jak z innych książek. Autorka przedstawia realia polskiej emigracji w Londynie, gdzie przebywa Magda – Polka tłumacząca legendę z języka hiszpańskiego. Jeszcze bardziej oderwany od całości jest wątek korespondencji Jagody Sławińskiej i jej matki oraz historia przypadkowego Duńczyka zagubionego w nękanym zamieszkami Szczecinie lat siedemdziesiątych. Ostatnie strony pokazują prawdziwą rolę Magdy, ale i tak taki zabieg nie spowodował, że odebrałam książkę pozytywnie. Może po prostu to lektura nie dla mnie? Może za mało znam się na fantastyce?
Zwykle wspominam przy swoich opiniach o książkach coś o oprawie graficznej. W tym przypadku okładka jak ulał pasuje do treści książki. Dobrze oddaje nastrój powieści.

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Thriller lubelski!


Z przyjemnością informuję, że już za dwa dni ukaże się na rynku nowa książka Marcina Wrońskiego. Tym razem nie jest to historia komisarza Maciejewskiego, ale nowy thriller osadzony w czasach współczesnych i Lublinie. Już nie mogę się doczekać kiedy przeczytam książkę, bo wszystkie recenzje i portale wychwalają lekturę i warsztat pisarza. Więcej informacji na stronie wydawnictwa W.A.B i portalu kryminalnym

Podręcznik pilota wycieczek!

Z przykrością informuję, że na pewien czas oddam się lekturze podręcznika pilotów wycieczek, więc raczej na pewien czas nic nowego i ciekawego tu nie poczytacie. Chyba że podręcznik, który muszę przestudiować z racji zbliżającego się egzaminu, stanie się nie do zniesienia, a wtedy poinformuję, co czytam dla przyjemności. Już zaczęłam "Eremantę" Joanny Skalskiej, więc być może książka nie będzie długo czekała na kontynuację.
Może ktoś z Was w niedalekiej przyszłości skusi się ze mną na wycieczkę, którą popilotuję?

sobota, 7 sierpnia 2010

Marina



W końcu przeczytałam Marinę Zafona. Myślę, że o tej książce nie trzeba pisać. Wszyscy znają powieści autora, jego piękny język i historie. Ja, przyznaję, trochę boję się Jego książek. Skąd u autora zawsze ten dreszczyk, mroczność, mgła, tajemnice , cmentarze? Cieszy mnie, że akcja rozgrywa się ponownie w Barcelonie, bo jej klimatu zasmakowałam. Chętnie przeczytałabym coś Zafona, ale w innym klimacie i scenerii. Coś bardziej optymistycznego, proszę! Nadmienię jedynie, że pewnie za jakiś rok pojawi się w Polsce kolejna książka autora, bo taką widziałam kilka dni temu w Italii. A fanów Zafona odsyłam do jego strony internetowej, którą zamieściłam w linkach.